03.10.2026 Wolgast, Niemcy
„Skrajne są jej stany.”
___________________
Niedopatrzona potrafi niepostrzeżenie wsiąknąć albo wyparować. Zabija po cichu, choć lubi również efektowne wejścia, jest podstępna, przeźroczysta i bezforemna. Pod pozorem dawcy życia wkrada się w codzienność: myje, otula, unosi, tworzy niezapomniane krajobrazy. 
Cichy morderca. 
Woda.
Instalacja fotograficzna przygotowana w ramach projektu „Materialność nośnika a przekaz fotografii. Relacja między właściwościami fizycznymi medium a interpretacją obrazu fotograficznego” realizowanego w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. 
Projekt ten odchodzi od tradycyjnego rozumienia fotografii jako płaskiego obrazu na rzecz koncepcji funkcjonującego w przestrzeni materialnego fotoobiektu, którego właściwości fizyczne oraz partycypacja odbiorców stanowią integralny element przekazu artystycznego.
12.12.2025 Warszawa, Historyczna pracownia Jagody Przybylak
„za/suszenie”
_____________
Garderoba (odzienie / mundur / ciuch / okrycie / szata / strój) w kontekście społecznym funkcjonuje jako nasza druga skóra. Powłoka, dzięki której możemy się adaptować, kamuflować, wyróżniać, ukrywać niedoskonałości, sygnalizować gotowość, wyrażać szacunek albo obrażać. Wpływa na nasze zachowanie, postawę, motorykę.
To warstwa twórcza naszej społecznej egzystencji i powłoka bezpieczeństwa, którą, w odróżnieniu od naszej właściwej skóry, możemy modyfikować. To również warstwa, która przyjmuje na siebie część doświadczeń i nasiąka nimi, niczym płynem lub wonią. Świadek naszych traum, potknięć, uniesień, marzeń.
Wystawa jest ściśle związana z miejscem jej prezentacji. Strych, który mieścił pracownię fotograficzną Jagody Przybylak, miał szczęście stać się czymś więcej niż tylko techniczną, buforową przestrzenią dla rzeczy niepotrzebnych i sezonowych, czy w końcu - suszarnią. Był świadkiem i wytwórnią emocji, miejscem twórczych spotkań i odważnej eksploracji znaczeń kadru i znaczeń ludzkiej obecności.
W tym kontekście pojawiło się wyobrażenie zostawionej na strychu na „wieczne suszenie” garderoby, która nie znajdując z jakiegoś powodu miejsca w życiu swoich właścicieli, wisząc, podlega procesowi osuszania z ciężaru historii, którą nasiąkła. Tu powstała idea symbolicznego suszenia tych ubrań z emocji, zorganizowania dla nich swego rodzaju czyśćca.

Podczas gromadzenia obiektów do wystawy, pierwotna koncepcja „suszenia z emocji”, ulegała stopniowej weryfikacji. Wraz z gromadzeniem kolejnych ubrań, skala emocji zaczęła przekraczać pierwotne założenia, oscylując od doświadczeń traumatycznych, po lekkie, ulotne i barwne. W konsekwencji gest „wysuszania emocji” okazał się niewystarczający, a „suszenie” musiało zostać poszerzone o „zasuszanie”, czyli utrwalanie emocji dobrych i potrzebnych.
Niezwykłe jest zjawisko kumulacji znaczeń w tych tkaninach. Najcenniejszym aspektem w procesie przygotowywania materiału do wystawy, okazała się dla mnie gotowość / potrzeba właścicieli do dzielenia się swoimi emocjami. Wszystkie przekazane obiekty są dowodem i świadkiem jakiejś zmiany. Czasem zamierzonej, częściej jednak wymuszonej. Towarzyszące im narracje spływały różnymi drogami i z różnych części Polski. Niektóre w postaci papierowych notatek, inne jako nagrania, jeszcze inne poprzez rozmowy telefoniczne i bezpośrednie. Wiele z nich było niezwykle emocjonalnych,
przepełnionych łzami. Emocje były wręcz namacalne.
Te rozmowy były niczym pozbywanie się tej warstwy ochronnej, obnażanie się i zrzucanie ciężaru ukrytego w przekazywanych przedmiotach. Można powiedzieć, że z obowiązków, oczekiwań, gestów, łez, marzeń, zależności, niespełnionych nadziei, funkcji i przemocy suszą się na tej wystawie nie tylko ubrania, lecz także ich właściciele.
Spotykają się tu zatem dwa „suszenia”. Pierwsze jest aktem wyzwolenia z emocji, historii i znaczeń poprzez pozbawianie obiektów ich „materii”, tej czysto fizycznej warstwy zmysłowej na którą składają się faktura, temperatura, miękkość, zapach, ciężar. Drugie natomiast polega na utrwalaniu symbolicznych figur na kliszach, zabezpieczeniu ich przed wpływem czasu, warunków zewnętrznych i szkodników. Oba idą w parze z naturą fotografii, która z jednej strony utrwala i dokumentuje, z drugiej spłaszcza i sprowadza do symboli. Suszenie jest w końcu nieodzowną częścią klasycznego cyklu
fotograficznego. Obrazy z negatywów i na odbitkach powstają w procesach mokrych; po niezbędnych kąpielach muszą zostać wysuszone, by była możliwa ich dalsza eksploatacja. Fotografie obiektów utrwalone na haptycznie i geometrycznie płaskich „kliszach” z przeźroczystego, nienasiąkliwego, niepochłaniającego zapachów, zmywalnego tworzywa sztucznego, wisząc - suszą się niczym pozytywy wyjęte z kąpieli. Jak fotografie powstające w tej pracowni na przestrzeni dekad. Wraz z tymi obiektami przynoszę kolejną dawkę emocji, kontynuując niezwykłą i bogatą tradycję tego miejsca.
12.12.2025 Szczecin, Galeria ZPAP Mały Kierat
"Pozostałe miejsca"
__________________
Studiując na "co dzień" wszelkie aspekty wizualnej strony architektury, uczę się ją obserwować i doświadczać w możliwie najpełniejszy sposób a następnie te spostrzeżenia i doświadczenia przekładać na płaszczyznę fotografii. Ponieważ fotografia i architektura w małym jedynie stopniu są odbierane przez zbieżne zmysły, proces zapisu wymaga niemałego wysiłku i nakładu środków.
A więc jak opowiedzieć o architekturze za pomocą obrazu? Pokazać grę światła, urok i jakość detali, bogactwo barw, skalę a przede wszystkim walory użytkowe, tak by zawrzeć jak najwięcej znaczenia, określić celowość, uzasadnić funkcję. Z tymi atrybutami podążamy za oczekiwaniami i w większości odpowiadamy na potrzeby stawiane przez "branżę". Bez większych obaw możemy oczekiwać akceptacji.
Co jednak otrzymamy jeśli w procesie kreacji te kluczowe atrybuty pominiemy? Jaka będzie narracja obrazu przedstawiającego przestrzeń która nie legitymizuje się celowością, którą wyjmiemy z kontekstu? Czy pojawi się na nim obraz codzienności, w którym architektura nie jest zbiorem skończonych, wypieszczonych dzieł w których uczestniczymy ale nieskończonym zbiorem punktów potencjalnie prowadzących nas do tych często tylko potencjalnych miejsc?

W przypadku tego zbioru można doszukiwać się zbieżności z mocno eksploatowanym również w fotografii pojęciem "przestrzeni liminalnych", znajdujących się "pomiędzy" stanami. Liminalność jednak w moim odczuciu jest stanem zawieszenia ale występuje w kontekście nieuniknionych zmian, dlatego język fotografii zaliczanych do tego nurtu jest oparty o prostotę i techniczną niedoskonałość, która ma na celu ową tymczasowość stanu podkreślić. W moim zbiorze o "Pozostałych miejscach" opowiadam językiem z którym spotykamy się
we wnętrzarskich magazynach, katalogach cenionych biur i albumach. Na przestrzeni całego procesu miejsca te a potem ich obrazy otrzymują tyle uwagi ile realizacje z najwyższej architektonicznej półki. Te przestrzenie, tak jak czas na nich, są skończone a jakakolwiek zmiana jest wykluczona. "Pozostałe miejsca" są statyczne, donikąd nie zmierzają. Są i będą.

↑Back to Top